Podcast

André Stern: dzieci piszą własną historię. Mój syn w wieku 16 lat wybrał szkołę

Odcinek 58

To rozmowa o wolności dziecka, naszym zaufaniu do niego i decyzjach, które nie muszą być zgodne z oczekiwaniami dorosłych — nawet wtedy, gdy są dla nas trudne.

Niezależnie od tego, czy nasze dzieci są w edukacji domowej, czy w tradycyjnej szkole, często pojawia się pytanie:
co jeśli moje dziecko wybierze zupełnie inną drogę niż ta, którą ja uważam za najlepszą?
W tej rozmowie André Stern dotyka właśnie tego miejsca: naszych obaw, zaufania i odpowiedzialności, które towarzyszą byciu dorosłym obok dziecka.
Stern znany jest jako ten, który nigdy nie chodził do szkoły i wychowywał dzieci poza tradycyjną szkołą. Jego postawa wobec dzieci, uczenia się i wolności od lat inspiruje rodziców i pedagogów na całym świecie.
W rozmowach o edukacji często pojawia się przekonanie, że wolność prowadzi do chaosu, a samodzielność rodzi się tylko wtedy, gdy dziecko zostanie „wrzucone na głęboką wodę”.
Jako rodzice i nauczyciele zadajemy sobie pytania:
  • jeśli damy dziecku wolność, to w jaki sposób nauczy się fizyki, chemii czy matematyki?
  • Jak odnajdzie się w świecie ocen, egzaminów, a później pracy?
André Stern opowiada o swoim synu, który po 16 latach edukacji poza systemem sam zdecydował, że chce pójść do tradycyjnej szkoły. To nie jest dowód na słuszność jakiejkolwiek metody, lecz przykład dziecka, które miało prawo napisać własną historię — bez strachu przed reakcją rodziców.
Rozmawiamy także o tym:
  • dlaczego entuzjazm jest ważniejszy niż talent i predyspozycje,
  • czemu samodzielność nie rodzi się z presji i zmuszania,
  • jak bardzo dzieci uczą się z tego, jak żyjemy, a nie z tego, co im tłumaczymy.
To rozmowa, która nie daje gotowych recept, ale może przynieść uspokojenie, porządek i więcej zaufania — do dziecka i do siebie.
🎥 Rozmowa została nagrana po angielsku. Na YouTube dostępna jest wersja z polskimi napisami, a na naszym blogu – pełne tłumaczenie na język polski.
🎙️ Prowadzi: Aleksander Baj
Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu Baj Example — o tym, że dzieci uczą się przede wszystkim na naszym przykładzie.

🔗 Linki z odcinka:

👉 Sprawdź nasz newsletter (już ponad 20 tys. rodziców, nauczycieli i edukatorów):

wydawnictwoelement.pl/newsletter/

Posłuchaj

Słuchaj w Apple Podcasts
Słuchaj w Spotify

Drugi raz w tym podcaście – Andrė Stern. Nasza wielka inspiracja w edukacji i wychowaniu dzieci, a także w tym, żeby nagrywać ten podcast. Jego tytuł nawiązuje do myśli André Sterna. Więcej o tym w dzisiejszej rozmowie. Dzisiejsza rozmowa jest o dzieciach, o naszych dzieciach, które żyją na naszym przykładzie.

André mówi o swoim synu, który w wieku 16 lat sam postanowił pójść do tradycyjnej szkoły po całym dzieciństwie spędzonym w edukacji domowej i w unschoolingu. O tym, jak sobie radzi, między innymi z relacjami z innymi dziećmi, a także na przykład z fizyką i chemią. Na przykładzie naszych dzieci mówimy także o tym, co się dzieje, kiedy dzieci czytają książki André Sterna.

Dlaczego bywa to ryzykowne, czasem irytujące, ale także jak wiele zmienia to w życiu dziecka, w jego myśleniu o sobie i postawie względem uczenia się. André w ciekawy sposób mówi dzisiaj także o tym, dlaczego nie wierzy w talenty i predyspozycje, wierzy za to w entuzjazm i pracę, jak wielkie ograniczenia dzieci potrafią przezwyciężyć wiedzione entuzjazmem, i w jaki sposób, dzięki entuzjazmowi, dochodzą do mistrzostwa, André, chciałem ponownie zaprosić Cię do naszego podcastu, ponieważ wielokrotnie to powtarzałem, jednym z głównych powodów, dla których rozpoczęliśmy ten podcast, jest nasza współpraca z Tobą.

A tytuł tego podcastu Baj Example powstał z powodu tego, co mówisz, że wszyscy pragniemy, aby nasze dzieci stały się szczęśliwymi dorosłymi i  tak bardzo na tym zależy, że zapominamy o tym, by żyć jak szczęśliwi dorośli na oczach naszych dzieci. Tak, dlatego nazwaliśmy ten podcast Baj Example, żeby pobawić się naszym nazwiskiem, ale także żeby wyrazić myśl, że możemy to tylko pokazać dzieciom.

Bardzo dziękuję za ponowne zaproszenie. I bardzo dziękuję, to jest wzruszająca historia. I to jest ważniejsze niż myślisz, ponieważ nigdy nie wiesz, czy to, co robisz,  trafia gdzieś. A kiedy pojawiają się takie wyznania to nadaje to sens wszystkiemu.

 Jesteśmy w Warszawie, jesteśmy w pokoju hotelowym. Właśnie zakończyliśmy wielką, piękną konferencję, podczas której było wiele poruszonych ludzi tym, co mówisz i co robisz. Tak, ludzie są poruszeni tym dzieckiem, wewnętrznym dzieckiem. Jak po przebudzeniu, nie przeze mnie. Byłoby to dziwne i myślę, że nie spodobałoby mi się to. To, co porusza ludzi, to dziecko.

Są, mogliby być, mogliby być, mogłem być, a ich dzieci będą. To właśnie porusza ludzi i porusza również mnie. Jestem pewien, że to właśnie Cię porusza.

Tak. Cóż, nazywasz siebie ambasadorem dzieci. Przedstawiasz się jako ktoś, kto jest 54-letnim dzieckiem. Znając cię, wiem, że to prawda. Patrzysz na świat tak, jak patrzą na niego nasze dzieci.

Kiedy tylko o tym pomyślimy, przypomina nam się piękny przykład naszej córki, która sama przeczytała twoją nową książkę. W ogóle jej do tego nie zachęcaliśmy, ale myślę, że to coś naturalnego, że dzieci są zainteresowane tym, co robimy. Są zainteresowane książkami, które wydajemy. Po prostu wzięła ją z półki, przeczytała od początku do końca.

Czasami jest to irytujące, ponieważ zwraca się do nas, używając cytatów, których nie znam. Powiedziała mi, że będzie potrzebowała większych skrzypiec i że to będzie rozmiar 4/4. Pomyślałem, że skorzystam z okazji, aby porozmawiać o ułamkach. Dlaczego nazywasz je czwórką? A ona odpowiedziała mi: „Nie, to podchwytliwe pytanie”.

To kolejne pytanie, które zadajesz dziecku, a André ma cały rozdział na ten temat.

Masz rację. Dziękuję. Proszę przekaż Twojej córce, że jestem wdzięczny. Napisała do mnie list. W tym liście, który przyniosłeś wczoraj. Nie wiedziałeś, co jest w liście. W liście napisała, że cieszy się, że jest ktoś, kto widzi świat tak, jak widzą go dzieci i przemawia w imieniu dzieci.

To było naprawdę wzruszające. Przepraszam. Przepraszam, jeśli to się przydarzyło i  Tobie. Chciałbym, żeby zdarzyło się Wam, że dziecko powie: „Hej, nie, przestań”. Właśnie dlatego napisałem tę książkę. Aby dzieci były świadome różnych spraw. Ona wie, że może ci powiedzieć: „Hej, proszę, to podchwytliwe pytanie”.

Nigdy nie zadałbyś komuś innemu tego pytania. A innym razem myślę, że nie będzie miała wystarczającej pewności siebie, aby to powiedzieć. ale ona będzie o tym wiedziała i to zmieni jej stosunek do takich pytań. To zmieni świat dla dziecka. Doświadczyliśmy wcześniej historii, które nam to uświadomiły.

Nigdy nie zadałbyś komuś innemu tego pytania. A innym razem myślę, że nie będzie miała wystarczającej pewności siebie, aby to powiedzieć. ale ona będzie o tym wiedziała i to zmieni jej stosunek do takich pytań. To zmieni świat dla dziecka. Doświadczyliśmy wcześniej historii, które nam to uświadomiły.

Nasze dzieci uczą się w edukacji domowej, ale mają swoje miejsce, do którego chodzą dwa razy w tygodniu i mają tam różne aktywności. Nasz córka jest w czwartej klasie, więc mają też zajęcia, które są związane z ich programem nauczania. Po jednych z nich powiedziała: Przyszedł nauczyciel i przeprowadził lekcję o pierwiastkach chemicznych, ale nie poruszyło to moich ośrodków emocjonalnych.

No cóż, widzisz, ona nie była zainteresowana. Ona nadal słuchała i była tam, ale wiedziała, że nie jest “kiepską” osobą, tylko dlatego, że tego nie rozumie. Nie jestem “słaba”, nie jestem jedyną osobą, która nie przejmuje się tym i nie rozumie tego. Po prostu moje ośrodki emocjonalne nie są aktywowane, a ona o tym wie.

A to zupełnie inna sytuacja niż w przypadku dziecka, które jest na tych samych zajęciach z tym samym nauczycielem, myśląc: „Dlaczego jestem taki kiepski?”. Nie rozumiem. Nie rozumiem, co ten facet mówi i tak dalej. Myśląc: coś ze mną jest nie tak. Dlatego zmieniło to świat dla tego dziecka.

 Ja chodziłem do szkoły, i myślę, że większość naszych słuchaczy chodziła do szkoły. Kiedy słyszę tę historię, nadal odczuwam te same emocje, co wtedy. Sytuacje w szkole, które sprawiają, że myślę: „O Boże, nie rozumiem tego”. Jak to możliwe? Jestem zły. Jak zdam egzamin? Jestem kiepski. Nie jestem w tym dobry. To ja jestem w błędzie.

Tak. I ona wie, że nauczyciel jest ok, ona jest ok, tylko jej ośrodki emocjonalne nie są aktywowane. Kropka.

I to jest wyzwalające. Całkowicie. Zmienia to całkowicie doświadczenie każdego procesu uczenia się dziecka. A kiedy powiedziałeś, że napisałeś tę książkę dla dzieci. Muszę przyznać, że byłem nieco niepewny. Po przeczytaniu nie byłem pewien, czy dzieci będą to czytać. Więc teraz mam dowód, że się myliłem.

Myślę, że zabawnym pomysłem byłoby, gdyby wieczorem, zamiast innych opowieści, rodzice czytali swoim dzieciom po jednym rozdziale książki każdego dnia. Zachęcam do tego.

Nie wiem, czy… Ponieważ być może niewielu 11-latków będzie weź książkę samodzielnie, i to jest w porządku. To jest w porządku. Ale jeśli nie, to spójrz, to może przynieść pewne korzyści.

Wiemy o tym.

Dziękuję za tę historię. Opowiem tę historię, jeśli mi pozwolicie. W moich wykładach opowiem tę historię i wyjaśnię, dlaczego to zmienia wszystko dla dziecka. Dziękuję.

Cóż, skoro już mówimy o naszych dzieciach. Myślę, że jest jeszcze jedna ważna historia, która jest związana z twoim najstarszym dzieckiem, Antoninem. W wieku 16 lat zdecydował, że pójdzie do szkoły.

Tak. Żeby wyjaśnić kontekst. Dla wielu osób, które znają cię jako kogoś, kto nie chodził do szkoły, który ma dzieci w edukacji poza szkolnej, teraz nagle on idzie do bardzo zwyczajnej szkoły.

Nie, wszystko zaczyna się od sportów motorowych. Myślę, że wszyscy to wiecie. Jesteśmy rodziną, w której nie lubiliśmy silników, nie lubiliśmy motorów, nie lubiliśmy samochodów i w ogóle nie lubiliśmy sportu w ramach rywalizacji.

A ośmioletni Antonin, po przejażdżce 10 minutowej gokartem, powiedział nam, otwierając wizjer: sporty motorowe są moim życiem. I zrobił to. Od ośmiu lat uczy się, jak zostać kierowcą wyścigowym.

Zdecydowałeś się go nie zniechęcać?

Miałem dwie możliwości. Pierwszą możliwością było pozostać przy swoim przekonaniu, że silniki i sport są najgorsze lub przejść do innego przekonania, że to dziecko napisze swoją własną historię bez względu na wszystko.

Jeśli takie jest jego przeznaczenie, zrobi to ze mną lub beze mnie. Więc wolę ze mną. Postanowiłem być przy nim i wejść do historii jako ten, który go wspierał a nie ten, który sprawił, że droga była trudniejsza, niż jest. I tak, zaczął uczyć się, jak zostać kierowcą wyścigowym, i jest dobry, dużo trenuje.

Nie jest zaskoczeniem, że jest dobry, ponieważ jest tak entuzjastyczny i wiesz o tym, że kiedy dziecko jest entuzjastyczne, możesz to zobaczyć, to nie jest przypadek. Jest po prostu dobry, ponieważ jest entuzjastycznie nastawiony. A potem miał taką możliwość, dzięki naszym dobrym przyjaciołom, wyjechać w maju, gdy miał 15 lat, pojechać do Monachium, do BMV Motor Sport Building na tygodniowy staż, podczas którego można spotkać wszystkich inżynierów przy pracy nad samochodami wyścigowymi.

Wrócił, a ja zauważyłem, że to był jego pierwszy samodzielny lot i wyjazd na cały tydzień. Więc tęskniłem za nim przez cały tydzień. Tęskniliśmy za nim przez cały tydzień. I nie kontaktował się zbyt wiele. Był bardzo zajęty, a to część bycia za granicą. Wrócił i zauważyłem, że coś w nim się zmieniło, coś w jego wnętrzu.

A po chwili powiedział nam: „Słuchajcie, mój ojciec – miał na myśli mnie – gra na gitarze własnoręcznie zbudowanej, on sam buduje gitary. Jest konstruktorem gitar, twórcą gitar. Chcę więc jeździć samochodami wyścigowymi i chcę je budować. Chcę je zrobić. Chcę zostać inżynierem, oprócz tego, że jestem pilotem i kierowcą.

A żeby to zrobić, chcę pójść bardzo klasyczną drogą. I chcę iść do szkoły inżynierskiej. Więc potrzebuję.. Nie wiem, jak to wygląda w Polsce. Musisz, mamy coś, co nazywamy baccalauréat, to twój ostatni egzamin, kiedy masz 18 lat. Nie wiem, jak…

Dobrze, mamy maturę.

Dobrze. W porządku. Chciałem powiedzieć po niemiecku, że mówi się na to „Matura”.

W porządku. Więc on tego chce. Słuchaj, pierwszą rzeczą, na którą musimy zwrócić uwagę, jest to, że nie bał się w rodzinie, w której jedno z rodziców nie chodziło do szkoły, ale ten drugi tak, Pauline, moja żona, długo chodziła do szkoły. Całą drogę. Przez całą drogę i pięć lat po ukończeniu studiów.

Nie było nawet mowy o tym, żeby mógł mieć jakieś wątpliwości, czy nam o tym powiedzieć, że chce iść do szkoły. Wiedział, że to jego sposób. Nie rezygnuje z projektu swoich rodziców. Odchodzi swoją drogą. Pisze własną historię i nie czuje żadnego strachu, że jego rodzice będą temu przeciwni. Dlatego wolność jest tak ważna.

To, że dziecko jest tak pewne siebie, że wie, iż może zdecydować zupełnie inaczej niż jego rodzice i być traktowanym poważnie i że nie będzie odciąganym od swojego pomysłu.

I tak rozpoczęliśmy z nim cały proces poszukiwania szkoły, którą chce, oraz planowania i przygotowywania się na pierwszy dzień szkoły w moim życiu i w jego życiu we wrześniu ubiegłego roku.

I on to zrobił wiedziony entuzjazmem. Podsumowując, nie chwalę swojego dziecka. Nie mówię: „Zobacz, jakie moje dziecko jest wspaniałe”. Bo jeśli tak to rozumiesz, mówię to zupełnie nieprawidłowo. Jest dzieckiem takim jak każde inne dziecko. Różnica jest tutaj inna. To nie jest dziecko uzdolnione. Nie wierzę w utalentowane dzieci, w pojęcie talentu, predyspozycji talentu.

Wierzę tylko w połączenie entuzjazmu i pracy. Wiesz, muzyk, którą uwielbiam, Marina, ona gra na gitarze. To gitara z dziesięcioma strunami. Gra na gitarze jest trudna. Grając chwyty barowe, wszyscy znacie chwyty barowe, jak sądzę, to tortura dla każdego, kto próbuje grać na gitarze. Marina ma wszystko oprócz predyspozycji.

Ma stosunkowo krótkie palce. Tak więc w przypadku chwytów barowych ma krótkie palce nawet na normalną gitarę, a ona teraz gra na 10-strunowej gitarze z takim gryfem. Ale jest pełna entuzjazmu. A ponieważ jest tak entuzjastyczna, nie przestała grać. Grała i nadal gra przez cały dzień, zatrzymując się tylko na posiłki i późne kładzenie się spać oraz wczesne wstawanie poranki, grając i grając.

To jest entuzjazm. Nie można grać tak dużo, jeśli jest się do tego zmuszonym. Możesz to zrobić tylko wtedy, gdy jesteś pełen entuzjazmu. I opracowała technikę, w której wykorzystywała tę część dłoni aby wykonać progi do gitary 10-strunowej. I udało jej się to. Jest jedną z nich. Kiedy ją widzisz, myślisz, że ma ogromny talent.

Ale to nic w porównaniu z jej talentem. Wręcz przeciwnie. Było to dla niej trudne, ale pracowała tak ciężko z takim entuzjazm, który sprawia, że wygląda to dla niej na łatwe. Ale myślenie, że jest to dla niej łatwe, jest błędne, ponieważ wtedy nie dostrzegasz wszystkich godzin ciężkiej pracy a to jest niesprawiedliwe dla innych, tych, którzy nie są utalentowani.

Mówisz im prawdę. być entuzjastycznym i tak dobrym jak Marina w grze na gitarze 10-strunowej lub na czymś innym. A Antonin jest dzieckiem takim jak inne. Jak wszystkie inne dzieci.

Jednak istotna różnica między chodzeniem do szkoły przez Antonina, a innymi 899 uczniami uczęszczającymi do tej szkoły, różnica, która definiuje wszystko jest taka, że masz 899 dzieci którzy są zmuszeni tam być, którzy muszą tam być. To jest obowiązkowe. Muszą tam być. A masz jedno dziecko, które chce być tam, które chce się uczyć w ten sposób. I oczywiście, jest genialny. Ma najlepsze oceny, ale nie dlatego, że jest dobry. Proszę, nie rób tego. Nie mówię ci, żebyś patrzył, jakie moje dziecko jest dobre. Mówię ci tylko o dziecku, które przez całe życie było wolne.

Idzie do szkoły, gdzie teoretycznie nie jest już wolny i czuje się w swoim żywiole, jak ryba w wodzie, jak ptak w powietrzu. Czuje się jak ryba w wodzie, on pływa swobodnie w tym basenie. Tak. I wiesz co? Jeśli pojutrze nagle powie: „Och, nie, nie chcę już chodzić do szkoły. To będzie ta sama wolność.

Za każdym razem, naprawdę za każdym razem, gdy widzę dziecko, które czuje się wystarczająco swobodnie i pewnie, aby powiedzieć coś innego od tego, w co wierzyli lub co robili rodzice. I to nie prowadzi do katastrofy, do sporu, do historii przeciwko niemu. Cieszę się, ponieważ po raz kolejny potwierdza to, że postawa zaufania definiuje i zmienia wszystko.

Powiedziałeś, że on jest… Oczywiście, to wszystko zmienia dla dziecka, ponieważ jest ono tam, ponieważ sam tak postanowił i nikt go o to nie prosił, i nikt nie powie mu innej rzeczy, że jeśli pojutrze, powie, że nie chce już chodzić dłużej, nie będzie musiał zmagać się z argumentami typu: „No dobrze, ale już przeszedłeś połowę drogi, więc może po prostu się zmobilizuj i idź dalej”.

On jest odpowiedzialny. Tak. W pełni odpowiedzialny. Ale chciałem zapytać, jak radzi sobie z chemią, fizyką i geografią. Ponieważ, kiedy zaczęliśmy razem podróżować, ludzie ciągle pytają Cię i pytanie, które często powraca brzmi: „Jak nauczyłeś się czytać, pisać i liczyć?” Myślę, że teraz to się zmieniło i teraz ludzie, którzy słyszą o edukacji domowej, czy unschoolingu, pytają: „No dobrze, wiemy, jak nauczyłeś się czytać, pisać i matematyki, ale jak nauczyłeś się zaawansowanej matematyki?

Jak się nauczyłeś fizyki? Jak się nauczyłeś chemii?

Zabawne jest to, że on już wie wszystkie te rzeczy. Jak dotąd szkoła nie wniosła mu zbyt wiele nowego. Na przykład, wiesz, jak Antonin mówi po angielsku?

Tak, mówi płynnie.

Nie słychać tego zbyt dobrze, że nie jest rodzimym użytkownikiem. Dobrze. Na długo przed pójściem do szkoły, gdy miał 10 lat.

Zapytaliśmy: „Jak się tego nauczyłeś?”. Ponieważ ludzie pytają: „Gdzie się nauczył tak dobrze mówić po angielsku?”. A my odpowiadamy: „Nie wiemy”. Zapytałem go, ale on też nie wie. To niesamowite, że wszyscy… Jeśli jesteś pełen entuzjazmu, a on od zawsze był pełen entuzjazmu w stosunku do fizyki, chemii i matematyki na poziomie zaawansowanym.

Nauczył się ich przed pójściem do szkoły. A dla niego szkoła jest jak dotąd łatwa, ponieważ praktycznie nie nauczył się niczego nowego. Zostało to przedstawione w nowy sposób. Nauczył się nowych rzeczy, nowych informacji na temat rzeczy, które już je znał. Mówiłem na przykład o języku angielski., Uważamy, że lekcje angielskiego nie będą mu potrzebne.

Ale poszedł na zajęcia z angielskiego, wrócił do domu i powiedział nam: Chcę chodzić na zajęcia z angielskiego, nic się nowego na nich nie uczę, ale to wielka przyjemność być tam. Lubi tam przebywać. Nauczyciel cieszy się, że on tam jest.

Kolejny przykład, Antonin nauczył się obsługiwać Python, język informatyczny. Kiedy jest w klasie, gdzie uczą się takich rzeczy, nauczyciel pyta się: czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co to jest?

Antonin podniósł rękę, a nauczyciel powiedział: „Z wyjątkiem Antonina”. Ponieważ go znają. On mówi: „Nie, proszę, Antonin, nie rób tego, bo…”.

Chodzi o to, dlaczego uważamy, że zaawansowana matematyka, fizyka, czy chemia jest trudniejsza niż czytanie, pisanie, liczenie, czy nauka własnego języka ojczystego?

Jeśli jesteś zainteresowany, wszystko jest bardzo proste. A kiedy jesteś zainteresowany, jesteś pełen entuzjazmu, i wtedy niesamowitą ilość informacji, które zgromadzisz, polubisz, przyciągniesz te małe fragmenty wiedzy, które są wszędzie. Dotykasz ich, a one stają się częścią twojego życia. I stają się częścią ciebie.

Jest dzieckiem, które było wolne przez całe swoje życie, był tak entuzjastyczny, jak tylko chce, tak długo, jak tylko zechce, sięgając tak głęboko, jak tylko można, gdy jest się pełnym entuzjazmu.

Nie ma żadnych ograniczeń. Nie ma ograniczeń co do tego, jak głęboko może się w coś zagłębić, co sprawia, że jest entuzjastyczny.

Wiem, że może być trudno w to uwierzyć, ale to nie jest trudniejsze, żeby nauczyć się fizyki i matematyki na poziomie zaawansowanym niż nauki gry w tenisa lub piłki nożnej lub czegoś, co wzbudza entuzjazm dzieci.

Wiem, że to rozczarowująca odpowiedź, że nie wiemy, jak dzieci się tego uczą, ale to prawda. To jedyna prawdziwa odpowiedź.

Jakiś czas temu przeprowadziliśmy rozmowę w naszym podcaście z Deborą Brodą, mamą 11 dzieci, które są w różnych konstelacjach, w różnych systemach od edukacji domowej po tradycyjną edukację szkolną.

I ona przeszła przez to wszystko. Kiedy zapytałem ją, jak dzieci uczą się w ramach edukacji domowej i jak się przygotowują do egzaminów, udzieliła konkretnych odpowiedzi dotyczących ich rytmu i rytuałów. Ale jak dzieci uczą się podstawowych rzeczy? Nie wiem. Przychodzą i wiedzą o tym. Ale to tak samo, jak nauczyłeś się swojego języka ojczystego.

Nie pamiętasz, jak to zrobiłeś, i nie możesz napisać książki o tym, jak ja nauczyłem się mojego języka ojczystego, ponieważ tak się po prostu dzieje. To nie może się nie wydarzyć. Jeśli żyjesz w świecie, w którym ludzie mówią, nauczysz się mówić. A jeśli mieszkasz w bliskości, w pobliżu ludzi lub książek, lub filmów, ponieważ teraz, gdy coś Cię interesuje, masz tak niekończące się filmy i materiały w Internecie.

Możesz w ramach tematu, przedmiotu Twojego entuzjazmu zagłębiać się niemal bez żadnych ograniczeń.

Masz rację.

Nie można powiedzieć, że nauka fizyki jest trudniejsza niż gra na przykład na skrzypcach. To tylko nasze nastawienie. Ale jeśli musisz grać na skrzypcach, to nauka gry na skrzypcach jest trudniejsza niż uczenie się czegoś, czego pragniesz.

O to właśnie chodzi.

Jeśli nie chcesz uczyć się fizyki, będzie to trudne. Jeśli nie chcesz uczyć się gry na skrzypcach, będzie to trudne. Będziesz musiał się zmusić. I o to właśnie chodzi. To jest moment, w którym powinieneś zrozumieć, że zmuszanie się do czegoś jest sygnałem. Mówi ci: „Zatrzymaj się, to zła droga”.

To nie jest twoje. A jeśli pomyślisz, że zmuszę się do gry na skrzypcach, chociaż nie lubię skrzypiec, albo lubię skrzypce, ale nie lubię na nich grać to, albo nie chcę teraz w to grać. To stracony czas, bo nie wiem, być może jesteś ekspertem w dziedzinie dinozaurów. Cały czas, kiedy torturujesz się na skrzypcach, to czas, w którym nie inwestujesz w rzeczy, które Cię fascynują, w czym jesteś dobry i co wydaje Ci się łatwe.

 I to są rzeczy, przy których nie można przestać się uczyć. I za 50 lat nadal będziesz się ich uczyć o tych sprawach, ponieważ będą one ewoluować wraz z Tobą i nowymi materiałami, które pojawią się. I cały czas, cały twój czas, który poświęcisz na te rzeczy, które Cię nie interesują które wymagają dużego wysiłku, dużo energii i nie przynoszą żadnych rezultatów, stracisz czas.

Czas, który możesz poświęcić na to, co jest ważne, co czyni cię geniuszem, co sprawia, że jesteś przydatny dla świata. Myślę, że nadal żyjemy w społeczeństwie, w którym my, jako społeczeństwo uważamy, że ważniejsza jest znajomość fizyki i chemii oraz zaawansowanej matematyki, niż to, że umiałeś grać na skrzypcach.

Dlatego zmusiliśmy dzieci.

Ilu dorosłych korzysta obecnie z fizyki, chemii i wszystkich tych rzeczy, do których zostaliśmy zmuszeni do nauki w szkole? Oczywiście zawsze myślę o Kenie Robinsonie i jego głównym przesłaniu, które ma teraz 20 lat, a nawet znacznie, znacznie więcej. Ale tak, powiedział, dzisiaj, w XXI wieku, absolutnie nie możemy tego powiedzieć, że fizyka i chemia to są przedmioty, które dzieci będą potrzebowały w przyszłości, a muzyka jest czymś, czego nie będą potrzebowały.

To nadal aktualne. Jest jeszcze bardziej aktualne, na czasie. Jeśli się przyjrzeć, kilka osób, tak jak Antonin, chcący zostać inżynierami, będą codziennie wykorzystywać to, czego nauczyli się w szkole z fizyki, matematyki lub innych przedmiotów. Ale 99% pozostałych ludzi tego nie robi. To strata czasu i energii, stres i wszystko inne.

Czego można by łatwo uniknąć, gdybyśmy świętowali wszystko to, co budzi w nas entuzjazm.

Często powtarzasz, że nie jesteś przeciwny szkole. Tak. Ponieważ nie jestem przeciwny szkole. Ale kiedy to powiedziałeś, pomyślałem: „No dobrze, nie możemy być przeciwni szkole”. Ale szkoła polega na nauczaniu wszystkich tych rzeczy i zmuszaniu dzieci do nauki wszystkich rzeczy, które nie są im koniecznie potrzebne i które zdecydowanie nie są entuzjastycznie nastawieni, kiedy mówisz o większości z nich ponieważ to statystyki.

Chcesz, aby wszystkie dzieci uczyły się tego samego w tym samym czasie, wtedy 80 lub 90% z nich nie będzie entuzjastycznie nastawionych. Ale szkoła ewoluuje. Jestem tego pewien. Jestem pełen nadziei. Oczywiście, nasza szkoła system szkolny jest trochę przestarzały, ale pracujemy nad tym. Pracujesz nad tym.

Pracujesz nad tym. Pracuję nad tym. I mówię ci – spotkaliśmy się wczoraj, i pracowaliśmy nad tym. Naprawdę wszystko się zmienia. I zmienia się życie wielu dzieci.

Mamy też wiele dzieci, które chodzą do Malortu. A Malort zmienia dzieci i zmienia wszystko dla dzieci i ich rodziców. To magiczne miejsce rozprzestrzenia się.

Muszę powiedzieć, że pracuję nad tym od 35 lat podróżuję po całym świecie by być głosem dzieci. Gdybym nie widział zachodzących zmian, nie miałbym na to energii. kontynuowania tego. Oczywiście widzę, że sytuacja się zmienia. Widzę zmiany w statystykach i jestem szczęśliwy, dumny i wdzięczny za możliwości wykonania swojej części zadania.

A my po prostu robimy swoje. A kiedy wczoraj poszliśmy do magazynu książek i zabraliśmy książki z tego ogromnego budynku, odczuwałem głęboką wdzięczność i miłość do książek, zdumienia, że jestem publikowanym autorem. I wtedy pomyślałem: „No dobrze, każda z tych książek trafi gdzieś w ręce ludzi”. To jest moje zadanie.

Każdy z nas wykonuje swoją część zadania, Ty jesteś moim wydawcą wraz z Dominiką.

My też jesteśmy pełni nadziei. I obserwujemy to samo w taki sam sposób, jak to, co mówisz, co mówią inni ludzie w Polsce i w okolicy. Świat sprawia, że ludzie zmieniają sposób myślenia o szkole i nauce. Tak, to daje nadzieję na przyszłość.

A dziecko takie jak nasza córka, które czyta twoją książkę i zmienia swoje nastawienie do nauki jest tego oznaką.

To kolejny znak, że nie znam żadnej obietnicy, ponieważ gdybyśmy przegapili pociąg zmian, nasze dzieci nie przegapią. Pokolenie twojej córki i moich dzieci, kiedy osiągną wiek, w którym zajmą stanowisko władzy, której nie będą nazywać władzą, ponieważ nie będzie to już władza, to wiele zmieni.

Wiele rzeczy, z powodu wirtualnego świata, w którym oni częściowo mieszkają. Wiedzą tak wiele o tak wielu rzeczach, że nie będziesz mógł powiedzieć im tego, co dotychczas mówiliśmy dzieciom, ponieważ one wiedzą najlepiej.

Jest jeszcze jeden fragment najnowszej książki, który mnie porusza szczególnie, i nie chcę wchodzić w szczegóły historii, ale piszesz zdanie:

Nie uczymy się niezależności poprzez wrzucenie do głębokiej wody. Uczymy się tego, przebywając wśród niezależnych ludzi.

Kiedy to przeczytałem, przypomniało mi to historię mojego ojca, który był przez okoliczności zewnętrzne, wcześnie postawiony w trudnej sytuacji. W wieku 20 lat wyjechał do innego kraju. Były to lata 70. i 80. Nie mógł skontaktować się z domem. Stracił wszystkie pieniądze.

Musiał sam o siebie zadbać. Przeżył wiele przygód, o których nam opowiadał mnie i mojemu bratu, kiedy byliśmy młodzi. Teraz jest kimś, kogo nazwalibyśmy człowiekiem sukcesu w swojej karierze zawodowej. Zawsze uważałem go za osobę bardzo niezależną, kogoś, kto potrafi zawsze sobie poradzić. Kiedy pojawiła się wielka trudność, ten wielki kryzys wkroczył w nasze życie i w naszej firmie,  zastanawialiśmy się, czy powinniśmy nadal to robić?

Może powinniśmy zrezygnować. Wtedy pomyślałem sobie, że damy radę, że sobie poradzimy. Zdałem sobie sprawę, że teraz, dzisiaj, uważam się za osobę niezależną, Nie dlatego, że próbowałeś pić wodę, zimną wodę. Tak. Albo nie dlatego, że ktoś mi to powiedział. Ale tylko dlatego, że spojrzałem na mojego ojca, a teraz, tak, jak mówisz, nasze dzieci stają się takie, jak nas postrzegają.

Stają się tym, jak je postrzegamy, i oczywiście stają się tym, jak oni postrzegają nas. I naprawdę, nie stajesz się niezależny, ponieważ zmuszam cię do bycia niezależnym. Czym jest metoda klasyczna? Nadal będziesz mieć okazję.. Rozmawiałem z instruktorem pływania. która powiedziała mi, że znajdziesz wielu nauczycieli, nauczycieli pływania, którzy podpowiedzą Ci najlepszy sposób nauki, uczenia dziecka pływania, który polega na zabraniu dziecka, a nie wrzucaniu go do wody, w głęboką wodę, a dziecko musi przetrwać.

Albo dziecko ma traumę na całe życie związaną z wrzuceniem do wody, ponieważ to jest traumatyczne. Ale jeśli mieszkasz z ludźmi, którzy pływają i są niezależni, staniesz się taki jak oni, jak oni żyją, oczywiście. Słuchaj, nigdy nie zostałem wrzucony na głęboką wodę, i nie uważam się za osobę zagubioną, która nie potrafi być niezależna, ponieważ uważamy, że musimy zmusić dzieci do samodzielności.

A tak wcale nie jest. Zawsze to samo.

Jeśli chcesz mieć dziecko, które jest samodzielne, niezależne, to okaż temu dziecku jak najwięcej uczucia, tyle, ile tylko możesz, jak to możliwe, więcej i więcej. Im więcej uwagi poświęcisz dziecku, tym bardziej będzie ono niezależne.

A my tak nie uważamy. Nas uczono inaczej.

Nauczono nas, że musimy zmusić dziecko do samodzielności. Musimy wprowadzić go do pokoju przy zamkniętych drzwiach. I to nie jest sposób, w jaki stajesz się niezależny. W ten sposób stajesz się… Dostajesz traumę na całe życie. Wiem, że jest to sprzeczne z intuicją.

Ale im więcej przywiązania okazujesz, tym więcej troski otrzymujesz. Im więcej dajesz, to wspaniałe słowo, opieka, im więcej dajesz opieki, jak w Malorcie, znowu. Arno robił wszystko dla dziecka, które znalazło się w Malorcie. Można by pomyśleć, że kończy się to rozpieszczonym dzieckiem, które chce wszystkiego, które nie potrafi czekać, nie potrafi opiekować się innymi.

A to jest przeciwieństwo. Dziecko, które doświadcza możliwości bycia pod opieką, wie, jak dbać o innych, chce dbać o innych. Więc wiem, że to nie jest to, w co wierzymy. Uważamy, że musimy postępować odwrotnie. Ale ty, twoje dzieci, ja, moje dzieci i wiele innych osób, którzy okazywali tak wiele troski i przywiązania, dowodzą czegoś przeciwnego.

Im więcej okażesz przywiązania, im więcej okażesz troski, tym bardziej niezależne będą dzieci, tym bardziej będą skierowane wobec innych.

Myślę, że najpiękniejszym przykładem przywiązania i tego, czym ono jest, jest wnosi do życia dziecka, historia twojego ojca. Cieszę się, że zaprosiłeś go do tej rozmowy i że zaprosiłeś Malort do tej rozmowy.

Chciałbym omówić to bardziej szczegółowo dla tych, którzy nie znają Malortu i Arno, ale musimy się spieszyć. Ale nie mogę opowiedzieć tej historii szybko. Proszę bardzo. Ponieważ dla tych z Was, którzy nie wiedzą, mój ojciec zmarł w zeszłym roku. Nie, dwa lata temu, prawie. Dzisiaj, kiedy nagrywamy, półtorej roku.

Ale to daje ci pewną wskazówkę. Jego dzieciństwo przypadło na okres II wojny światowej, które są najgorszymi okolicznościami, najgorszymi warunkami i najgorszym środowiskiem, jakie można sobie wyobrazić dla dziecka. Ponieważ 12 lat wojny, tak wyglądało jego dzieciństwo. 12 lat strachu, 12 lat ucieczki, ponieważ musieli, z powodu prześladowań nazistowskich.

Jako Żydzi musieli uciekać przez cały czas, przez 12 lat. I myślimy: „Och, to jest właśnie dzieciństwo najgorsze, oczywiście”. Za każdym razem, gdy widzimy dzieci bawiące się na podwórkach swoich domów lub trzęsące się w podziemnych tunelach. Jesteśmy w szoku. I myślę, że powinniśmy być jeszcze bardziej zszokowani, ponieważ jak znieść porządek świata, w którym może się to wydarzyć.

I nie tylko wydarza się, ale jest generowane przez nasz porządek świata. Ale ta historia jest interesująca, ponieważ myślisz sobie: no dobrze, druga wojna światowa, najgorsze warunki. Zawsze czekamy na warunki. Zawsze mówimy, że nasze warunki nie są wystarczająco dobre. Warunki w domu Sternów były dobre.

To właśnie dlatego mogli to zrobić. A to nie jest sprawiedliwe wobec moich rodziców, ponieważ moi rodzice nie obudzili się pewnego dnia rano i zobaczyli: Och, co? Ciekawe. Wszystkie idealne okoliczności są zebrane, więc będziemy ufać naszym dzieciom. Nie. Ufali swoim dzieciom i musieli wymyślić okoliczności oraz środowisko, które to umożliwiło.

I to jest coś, co możesz zrobić. I to nie jest sprawiedliwe wobec ciebie, jeśli powiem, że Stern może, a ty nie możesz, ponieważ możesz. Ale kiedy zapytałeś mojego ojca: „Jak wyglądało twoje dzieciństwo?”, Zawsze mówił: „Wspaniałe”. Wspaniałe. Wspaniałe po niemiecku. Wspaniałe. A my mówimy: „Chwila, co?”.

Prześladowania nazistowskie, wojna, strach, ucieczka. A ty nam mówisz, że miałeś cudowne dziecko? A on odpowiadał: Tak, ponieważ moi rodzice i ja byliśmy głęboko przywiązani. On zawsze mówił: „Moi rodzice i ja…

Moi rodzice nie mogli zapewnić mi żadnego bezpieczeństwa materialnego, ale zapewnili mi to emocjonalne i afektywne bezpieczeństwo przez całe dzieciństwo.

I właśnie na to liczę, ponieważ w każdych okolicznościach i warunkach i środowiskach,  mówi nam:

„OK, to jest ważne, ale nie jest tak samo ważne jak przywiązanie. Jeśli to zrobisz, jeśli uda ci się to osiągnąć dzięki przywiązaniu, może być wojna światowa, możesz mieć te obozy, a na końcu dziecko powie: „Miałem wspaniałe dzieciństwo”.

I to jest wielka nadzieja. Dziękuję za umożliwienie mi wypowiedzenia się na ten temat. Dziękuję za wysłuchanie.Jeszcze raz, jak zawsze powtarzam, podczas tego krótkiego wywiadu który mieliśmy, ponieważ musimy jechać już do następnego miejsca,

W czasie tej rozmowy jestem pewien, że przyszedłeś na tę stronę lustra, gdzie ufamy, gdzie żyjemy w zaufaniu.

I mam wielką nadzieję, że ktoś spośród was, nas, zechce pozostać dłużej.

Kilka minut dłużej po tej stronie lustra, gdzie jest zaufanie, gdzie żyliśmy w zaufaniu. I za każdym razem, każda minuta spędzona po stronie zaufania jest błogosławieństwem dla dzieciństwa i dla ludzkości.

Dziękuję, André. Piękny sposób na zakończenie tej rozmowy. Cieszę się, że opowiedziałeś tę historię. Masz rację, musimy się spieszyć. Dziękuję więc za poświęcenie czasu, aby to powiedzieć. Dziękujemy Ci za to, co robisz, ponieważ przede wszystkim zmieniasz nasze życie, inspirujesz nas, wtedy inspirujesz nasze dzieci i wiele innych osób wokół nas.

I tak jak powiedziałeś, jestem bardzo wdzięczny, że nasze drogi się skrzyżowały i że możemy współpracować z Tobą podczas spotkań, z książkami, widzimy tego owoce. Widzimy, jak to się zmienia. To życie ludzi, a to jest najważniejsze, piękna nagroda, jaką możemy otrzymać.

Zajmiemy się tym. Dziękuję. Dziękuję za uwagę. Dziękujemy za bycie z nami, za bycie częścią naszej społeczności, naszego społeczeństwa, naszej wioski.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Arno, Malorcie, zostawimy Ci więcej informacji, kilka linków w opisie. Zrób to. Jeśli chcesz spotkać się z André osobiście lub dowiedzieć się o jego kolejnych spotkaniach w Polsce, prosimy o zapisanie się do naszego newslettera.

Link znajduje się również w opisie, a wtedy może spotkamy się osobiście. André, bardzo dziękuję. Dziękuję.

Dodaj komentarz