Rozwój, Wychowanie

Oswoić lęk – wywiad z prof. Geraldem Hutherem

Lęk jest naszym najważniejszym drogowskazem w poszukiwaniu szczęśliwego życia.

Gerald Hüther jeden z najbardziej rozpoznawalnych niemieckich neuronaukowców, a zarazem myśliciel, który potrafi mówić o mózgu w sposób poruszający. Przez lata pracował jako badacz i profesor, ale prawdziwą pasją stało się dla niego pytanie nie jak działa mózg, lecz co sprawia, że człowiek przestaje być sobą — i jak może do siebie wrócić.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu.

Gerald Hüther

W rozmowie z Ottomarem Bahrsem

Ottomar Bahrs: Dziękuję, że zgodził się Pan na to spotkanie w tak krótkim czasie. Pańska książka spotyka się z dużym odzewem – tym bardziej zaskoczyła mnie Pana uwaga sprzed wywiadu, że właściwie wcale nie chciał Pan jej pisać.

Gerald Hüther: Na samym początku kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa zrozumiałem, że kluczowym tematem jest lęk. Chodzi o lęk i o to, jak społeczeństwo sobie z nim radzi. Początkowo chciałem po prostu samemu zrozumieć, co właściwie się dzieje, a najlepiej potrafię to zrobić, zapisując swoje myśli.

Ottomar Bahrs: Podkreśla Pan, że zdolność odczuwania lęku jest dla nas niezbędna do przetrwania, bo ostrzega nas przed zagrożeniami i wyostrza zmysły w poszukiwaniu sposobów poradzenia sobie z nimi. A jednak lęk jest doświadczeniem niezwykle nieprzyjemnym – mówi Pan wręcz o jego duszącym uścisku, w którym czujemy się bezradni. Opisuje Pan bardzo obrazowo, jak lęki rozwijają się w ciągu życia i jak bywają wykorzystywane społecznie. To wszystko sprawia wrażenie tak potężnego mechanizmu, że nasuwa się pytanie: jak się z tej spirali wydostać? Czy istnieją „drogi wyjścia z lęku”?

Zaufanie

Gerald Hüther: Kluczowym słowem jest tu zaufanie. Lęk zawsze pojawia się wtedy, gdy tracimy zaufanie. Dysponujemy trzema zasobami zaufania, na które – z doświadczenia – możemy się oprzeć. Po pierwsze, jest to zaufanie do własnych kompetencji. Jeśli ono nie wystarcza, pojawia się drugi zasób: wsparcie innych ludzi. A jeśli i to zawodzi, gdy nic już nie działa – pozostaje nadzieja, że wszystko znów się ułoży. Może to brzmieć banalnie, ale być może jest to najsilniejszy zasób zaufania, jaki w ogóle posiadamy jako ludzie.

Ottomar Bahrs: Na czym opiera się zaufanie?

Gerald Hüther: Na doświadczeniu. Kompetencje potrzebne do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami można zdobyć tylko wtedy, gdy w życiu rzeczywiście uczyliśmy się takie sytuacje przezwyciężać. Najgorsze, co może się komuś przytrafić, to brak problemów – wtedy nie da się tego nauczyć. Nadopiekuńczy, „helikopterowi” rodzice chcą dla swoich dzieci jak najlepiej, a w rzeczywistości bardzo im to utrudniają.

Równie złe jest jednak obciążanie kogoś problemami, których w ogóle nie da się rozwiązać. To bywa równie katastrofalne, a może nawet gorsze niż brak problemów. Niedobrze, gdy dzieci muszą już wcześnie doświadczać sytuacji, w których dorośli nie potrafią znaleźć rozwiązania.

Obecnie ogromnym wyzwaniem jest dla dzieci obserwowanie, że dorośli nie wiedzą, co robić, bo pojawiła się pandemia.

Drugi zasób zaufania – możliwość wspólnego działania z innymi – wymaga istnienia relacji, w których czujemy się wystarczająco mocno związani.

Tymczasem w społeczeństwie opartym na rywalizacji, presji wyników, w którym systemy społeczne są coraz bardziej zarządzane administracyjnie, a coraz mniej spajane wewnętrznymi więziami, rozpada się również zaufanie do innych ludzi.

Trzecia, najważniejsza płaszczyzna zaufania wiąże się z tym, że od czasów Oświecenia nauki przyrodnicze nieustannie powtarzają nam, iż życie nie ma sensu, że nie istnieje żadna sensowność ani nic, co by nas w tym świecie podtrzymywało. W zsekularyzowanym świecie utraciliśmy więź z naszą naturalną podstawą, przez co wielu ludzi nie jest w stanie rozwinąć tego pierwotnego, egzystencjalnego zaufania.

Jeśli więc pyta Pan, jak można się tego zaufania nauczyć w praktyce, odpowiedź brzmi: ludzie muszą móc doświadczyć, że istnieje coś, co ich w tym świecie podtrzymuje.

Dawniej dzieci doświadczały tego poprzez baśnie. Ludowe opowieści mają charakterystyczną strukturę: najpierw wszystko zaczyna się niewinnie, potem pojawiają się straszne konflikty i problemy, a na końcu wszystko jednak jakoś się układa.

W ten sposób można przyswoić podstawową melodię życia: problemy są jego częścią, ale nie oznaczają końca – wszystko może się jeszcze dobrze zakończyć.

Dziś nie opowiadamy już baśni. Wierzymy tylko w to, co sami jesteśmy w stanie wytworzyć i kontrolować.

Współczesny system społeczno-gospodarczy w sposób systematyczny niszczy wszystkie zasoby zaufania, jakimi dysponujemy jako ludzie. Skutkiem jest to, że bardzo łatwo popadamy w lęk i panikę, gdy wydarza się coś innego, niż sobie wyobrażaliśmy.

Co ciekawe, największy lęk odczuwamy nie w samych trudnych sytuacjach, lecz wcześniej – to nasze wyobrażenia o tym, co mogłoby się wydarzyć, budzą w nas strach.

Lękotwórcze wyobrażenia

Ottomar Bahrs: Czyli aby znaleźć drogi wyjścia z lęku, należałoby zmienić nasze wyobrażenia?

Gerald Hüther: W pewnym sensie tak. Chodzi tu o możliwość wewnętrznej przemiany. Taka przemiana jest możliwa tylko wtedy, gdy dotychczasowe wzorce i sieci neuronalne ulegną destabilizacji.

Musi rozpocząć się proces „rozmiękczania” tego, co dotąd uznawaliśmy za słuszne, właściwe i ważne dla naszego życia.

Kryzys może w tym pomóc. Ale taka destabilizacja jest też bardzo niebezpieczna. Wielu ludzi kurczowo trzyma się swoich wyobrażeń. Dla niektórych perspektywa ich utraty jest równie groźna jak amputacja części ciała – i będą się przed tym bronić. Wyobrażeń, które prowadziły kogoś przez całe życie, nie da się łatwo rozpuścić.

Musimy zaakceptować fakt, że nie da się zmienić drugiego człowieka. Każdy może zmienić się tylko sam – i tylko wtedy, gdy naprawdę tego chce. A będzie tego chciał tylko wtedy, gdy zobaczy, że efekt zmiany jest korzystniejszy niż to, co ma obecnie.

Potrzebna jest więc nadzieja, a cel musi być atrakcyjny – musi w nim być jakieś światło.

Znalazłem właściwie tylko jedno, co dla bardzo wielu, a być może dla wszystkich ludzi jest wystarczająco pociągające: ponowny kontakt z własną żywotnością, z żywymi potrzebami, które z różnych powodów – często już w dzieciństwie – zostały stłumione.

Dorastając w naszym świecie, uczymy się tłumić potrzeby: potrzebę autonomii, samostanowienia, przynależności i więzi, potrzebę ruchu, cielesności i zmysłowości. Jeśli nie nauczymy się ich aktywnie hamować, nie jesteśmy w stanie „funkcjonować” w systemie, w którym dorastamy.

Dzieci potrafią tak skutecznie stłumić potrzebę tworzenia i sprawczości, że w końcu przestają jej w ogóle odczuwać. Wtedy pasują do systemu, wtedy można je kształcić. Ponieważ tłumienie żywych potrzeb jest aktywnym wysiłkiem, zaczynamy się z nim identyfikować i bardzo trudno jest się z tego wycofać – bo kiedyś to pomagało.

Później w życiu, gdy wciąż napotykamy na przeszkody i „uderzamy w ścianę”, pojawia się szansa na ponowny kontakt z tymi pogrzebanymi, owiniętymi, stłumionymi potrzebami.

Czasem ludzie doświadczają poruszających chwil, w których odzywa się coś dawno zapomnianego – i wtedy odnajdują siebie na nowo. To są prawdziwe chwile przełomowe.

Ottomar Bahrs: Czyli niekoniecznie potrzebujemy stresu i kryzysów – możemy uczyć się także poprzez pozytywne doświadczenia?

Gerald Hüther: Właściwie nie nazwałbym tego doświadczeniami. To raczej ponowne odnalezienie, ponowne odczucie czegoś, czego przez lata się nie czuło.

To prowadzi do głębokiego wewnętrznego poruszenia i pragnienia, by to nieprzeżyte wreszcie ożywić.

To nie jest zwykła zmiana – to jest przemiana. Gdy człowiek już wie, czego chce, pojawia się wola działania. Zaczyna żyć inaczej niż dotąd. Jednocześnie bywa też trochę zagubiony, bo nagle przestaje pasować do świata.

Właśnie dlatego założyłem Akademię Rozwoju Potencjału – pomagamy tam ludziom wspólnie przechodzić trudne procesy rozwojowe i wzajemnie się wspierać.

W książce Oswoić lęk Gerald Hüther pokazuje, że lęk nie jest wrogiem, którego należy się pozbyć, lecz czujnym towarzyszem, pomagającym nam uczyć się, podejmować decyzje i odnajdywać sens.

Trudności pojawiają się wtedy, gdy lęk zostaje tłumiony, wzmacniany lub wykorzystywany — przez nas samych albo przez innych.

 To zaproszenie do głębszego zrozumienia siebie oraz do bardziej świadomego, a przez to spokojniejszego życia.

Lęk okazuje się więc reakcją, która rodzi się w naszym mózgu i w naszym ciele, by zmusić nas do dalszego rozwoju.
Okładka książki Oswoić Lęk Geralda Huthera

Dodaj komentarz