Blog
Ken Robinson – Czy jest już za późno?
Julia Child, Paul Potts i Sir Ridley Scott to trójka bardzo różnych ludzi, z trzema bardzo różnymi historiami. Tym, co ich łączy, jest jedno, niezaprzeczalnie potężne przesłanie: każde z nich dotarło do wysokich poziomów osiągnięć i osobistej satysfakcji dzięki odkryciu tego, co naturalnie robią dobrze i co rozpala ich pasje.
Zapraszamy do przeczytania fragmentu książki Uchwycić Żywioł Sir Kena Robinsona.
Czy jest już za późno?
Fragment książki Uchwycić Żywioł
Sir Kena Robinsona
Wszyscy znamy ludzi, którzy czują się w życiu uwięzieni. Szczerze chcieliby móc robić coś bardziej znaczącego i dającego więcej spełnienia, ale w wieku lat trzydziestu dziewięciu, pięćdziesięciu dwóch albo sześćdziesięciu czterech czują, że szansa przepadła. Być może Ty czujesz, że jest już za późno – że to nierealistyczne, by nagle zwrócić życie w nowym kierunku. Może czujesz, że przegapiłeś jedyną okazję, jaką miałeś, by podążyć za pragnieniem swojego serca, że ze względu na jedno z ograniczeń, o których mówiliśmy wcześniej). Może zabrakło Ci pewności, by wcześniej podążyć za pasją, a teraz wierzysz, że właściwy moment minął.
Istnieją liczne dowody na to, że okazje, by odkryć swój Żywioł, przydarzają się nam w życiu częściej, niż wielu mogłoby przypuszczać. W trakcie pisania tej książki natrafiliśmy na dosłownie setki przykładów ludzi, którzy podążyli za swoją pasją w późniejszym okresie życia. Na przykład dla Harriet Doerr, autorki bestsellerów, pisanie było tylko zabawą w okresie, gdy wychowywała dzieci. Kiedy miała sześćdziesiąt pięć lat, wróciła na uczelnię, by studiować historię. Jednak kursy pisania, które podjęła po drodze, pozwoliły jej znacznie rozwinąć zdolności prozatorskie i w końcu zapisała się na program kreatywnego pisania Stanforda. Ostatecznie opublikowała swoją pierwszą powieść Stones for Ibarra, za którą w 1983 roku, w wieku siedemdziesięciu trzech lat, otrzymała National Book Award.
Mając mniej niż połowę tego wieku, bo trzydzieści sześć lat, ciągle zdawało się, że życie Paula Pottsa pozostanie już przyćmione i niesatysfakcjonujące. Zawsze wiedział, że ma dobry głos i brał lekcje śpiewu operowego, jednak wypadek motocyklowy zdusił w zarodku jego marzenia o scenie. Został więc sprzedawcą telefonów komórkowych w południowej Walii i borykał się z życiowym problemem braku pewności siebie. Wtedy usłyszał o przesłuchaniach do telewizyjnego konkursu talentów „Britain’s Got Talent”, stworzonego przez Simona Cowella, znanego z amerykańskiego „Idola”. Potts dostał szansę, by zaśpiewać Nessun Dorma Pucciniego w telewizji publicznej, a jego piękny głos porwał widownię, jednego z jurorów wzruszając do łez. Przez kolejnych kilka tygodni Potts stał się międzynarodową sensacją – nagranie z jego pierwszego występu na portalu YouTube zostało wyświetlone ponad osiemnaście milionów razy. Ostatecznie wygrał konkurs i dostał szansę, by zaśpiewać przed Królową. Strata sklepu z telefonami okazała się korzyścią dla fanów opery na całym świecie, kiedy Potts wydał swój pierwszy album, One Chance, pod koniec 2007 roku. Śpiewanie zawsze było jego Żywiołem.
Jak mówi: „Mój głos zawsze był moim najlepszym przyjacielem. Kiedy miałem problemy z chuliganami w szkole, zawsze mogłem polegać na głosie. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego ludzie mnie tyranizowali. Zawsze byłem trochę inny. Czasem wydaje mi się, że to było powodem, dla którego zmagałem się z pewnością siebie. Kiedy śpiewam, nie mam tego problemu. Jestem w miejscu, w którym powinienem być. Przez całe życie czułem się nieważny. Po pierwszym przesłuchaniu uświadomiłem sobie, że jestem kimś. Jestem Paulem Pottsem”.
Julia Child, kucharka, uznana za osobę, która zrewolucjonizowała amerykańską kuchnię domową i zapoczątkowała kulinarne programy telewizyjne, początkowo pracowała jako autorka tekstów reklamowych, a później zajmowała różne stanowiska w rządzie Stanów Zjednoczonych. Kiedy była po trzydziestce, odkryła francuską kuchnię i zaczęła profesjonalne szkolenie. Dopiero kiedy miała prawie pięćdziesiąt lat, opublikowała Mastering the Art of French Cooking, a jej kariera ruszyła.
W wieku sześćdziesięciu pięciu lat Maggie Kuhn była działaczką kościelną i nie zamierzała odchodzić z pracy. Niestety jej pracodawcy uznali przejście na emeryturę za obowiązkowe w jej wieku. Zła na sposób, w jaki pokazano jej drzwi, postanowiła, wraz z przyjaciółmi znajdującymi się w podobnych sytuacjach, założyć grupę wsparcia. Próby wyjścia naprzeciw problemom emerytów pchnęły ich do coraz szerzej zakrojonego aktywizmu, czego kulminacją było stworzenie Gray Panthers, narodowej grupy wsparcia.
Wszyscy słyszeliśmy, że pięćdziesiątka to nowa trzydziestka, a siedemdziesiątka to nowa czterdziestka (jeśli ten algorytm rozchodzi się w obu kierunkach, tłumaczyłby dziecinne zachowanie niektórych trzydziestolatków). Są jednak pewne zmiany, które powinniśmy potraktować poważnie. Średnia długość życia wzrosła w naszych czasach. W ciągu ostatnich stu lat wzrosła ponad dwukrotnie i rośnie nadal coraz szybciej. Jakość opieki zdrowotnej dla starszych ludzi poprawiła się. Według badań Fundacji MacArthur prawie dziewięciu na dziesięciu Amerykanów w wieku od sześćdziesięciu pięciu do siedemdziesięciu czterech lat twierdzi, że są wolni od schorzeń. Wielu starszych ludzi w krajach rozwiniętych ma znacznie większą stabilność finansową. W latach pięćdziesiątych trzydzieści pięć procent starszych Amerykanów żyło w biedzie; dziś odsetek ten wynosi dziesięć procent.
Dużo się dziś mówi o „drugim średnim wieku”. To, co kiedyś uważaliśmy za wiek średni (z grubsza od trzydziestki piątki do pięćdziesiątki), zapowiadało gwałtowny upadek w emeryturę i szybką śmierć. Teraz koniec pierwszego średniego wieku wyznacza szereg punktów odniesienia (określony poziom osiągnięć w pracy, dzieci wyjeżdżające na studia, redukcję wydatków na dobra długotrwałego użytku). Za tym wszystkim idzie drugi okres, w którym zdrowi, spełnieni ludzie mogą zacząć osiągać kolejny zestaw celów. Jest bez wątpienia albo pouczające, albo inspirujące – nie jestem pewien, które z tych – słyszeć, jak gwiazdy rockowe urodzone w latach pięćdziesiątych udowadniają, że pomyliły się w swoich przewidywaniach odnośnie do tego, co będą robić, „kiedy będę miał sześćdziesiąt cztery lata” albo nadal próbują znaleźć odrobinę satysfakcji1.
Jeśli w dzisiejszych czasach dostajemy kolejny „średni wiek”, to z pewnością dostajemy z nim w zestawie dodatkowe szanse, by zrobić coś więcej z naszym życiem. Myślenie, że trzeba spełnić nasze największe marzenia (albo przynajmniej być w trakcie ich spełniania) do trzydziestki, wyszło z mody.
Nie chcę oczywiście powiedzieć, że wszyscy możemy zrobić wszystko w dowolnym momencie życia. Jeśli zbliżasz się do setki, jest mało prawdopodobne, że odegrasz główną rolę w „Jeziorze Łabędzim”, szczególnie jeśli nie masz przygotowania tanecznego. W wieku pięćdziesięciu ośmiu lat, z osłabionym zmysłem równowagi, przyzwyczajam się już do myśli, że pewnie nigdy nie zdobędę złotego medalu Zimowych Igrzysk Olimpijskich w łyżwiarstwie szybkim (szczególne, że nigdy właściwie nie miałem na sobie prawdziwej pary łyżew). Niektóre marzenia naprawdę są „niemożliwe”. Wiele jednak nie jest. Zrozumienie tej różnicy jest często jednym z pierwszych kroków do odnalezienia swojego Żywiołu, bo jeśli potrafisz dostrzec szanse, by spełnić marzenie, potrafisz także dostrzec konieczne kroki, jakie musisz podjąć w kierunku jego osiągnięcia.

Myślimy, że nie mamy innego wyjścia jak tylko poruszać się do przodu, jakbyśmy byli na ruchliwej, jednokierunkowej drodze. Jeśli przegapimy coś za pierwszym razem, nie możemy wrócić i spojrzeć jeszcze raz, bo wykorzystujemy cały nasz wysiłek na dotrzymanie tempa ruchowi. Jednak w wielu historiach opisanych w tej książce widzieliśmy jasne dowody, że ludzkie życie nie jest linearne. To, jak Gordon Parks zgłębiał i osiągał biegłość w wielu dyscyplinach, nie było linearne. Na pewno nie było takie także życie Chucka Close’a – przez chorobę musiał na nowo odkryć siebie.
Sir Ridley Scott miał zdecydowanie nielinearne podejście do wkraczania w świat filmu. Powiedział mi, że kiedy po raz pierwszy porzucił szkołę artystyczną: „zupełnie nie myślałem o robieniu filmów. Filmy były czymś, na co chodziłem w soboty. Nie dało się wyobrazić sobie przeskoku do świata filmu z życia, jakie wiodłem.
„Uznałem wtedy, że sztuki piękne nie są dla mnie. Potrzebowałem czegoś bardziej konkretnego. Ja potrzebuję celu, zadania. Więc pokręciłem się i próbowałem innych form praktykowania sztuki. Ostatecznie znalazłem się w drukarni pana Rona Store’a. Kochałem drukowanie. Kochałem szlifować kamienie dla każdego koloru litografii. Każdego dnia pracowałem do późna, szedłem do baru na dwa piwa i jechałem do domu ostatnim autobusem. Robiłem to przez cztery lata, pięć nocy w tygodniu. Uwielbiałem to”.
Niedługo potem zaczął dorabiać na boku dla BBC. „Zawsze próbowałem przekraczać granice tego, co robiłem, maksymalizować budżet. Wysłali mnie na roczne stypendium, a kiedy wróciłem, od razu zostałem projektantem. Po dwóch latach w BBC zostałem ustawiony na kursie reżyserskim”.
Jednak stamtąd zrobił kolejny skok, tym razem w reklamę, ponieważ było to „kapitalnie zabawne. Reklama zawsze była brzydkim słowem w kontekście sztuk pięknych, malarstwa i wiesz, tego typu rzeczy. Bezwstydnie złapałem się jej obiema rękami”.
Od reżyserowania reklam przeszedł do reżyserowania w telewizji. Dopiero po tym Ridley Scott zanużył się w świecie filmu, który zdefiniował dzieła jego życia. Gdyby w którymkolwiek momencie podróży wierzył, że musi w swojej karierze podążać prostą ścieżką, nigdy nie odnalazłby swojego prawdziwego powołania.

Z tego powodu dostajemy wiele okazji do wzrostu i rozwoju i wiele okazji, by obudzić uśpione zdolności. Harriet Doerr zaczęła zgłębiać swoje zdolności pisarskie zanim życie poniosło ją w innym kierunku. Te talenty czekały na nią kilkadziesiąt lat później, kiedy ponownie się do nich zwróciła. Maggie Kuhn odkryła w sobie adwokata, kiedy pojawiła się okazja, choć do tej chwili była pewnie zupełnie nieświadoma, że ma takie uzdolnienia.
Podczas gdy fizyczny wiek jest niepodważalny jeśli chodzi o mierzenie liczby lat, które upłynęły od chwili Twojego urodzenia, jest całkowicie względny, kiedy przychodzi do kwestii zdrowia i jakości życia. Z pewnością wszyscy starzejemy się na zegarze. Jednak znam mnóstwo ludzi, którzy chronologicznie są w tym samym wieku, a emocjonalnie i twórczo dzielą ich pokolenia.
Poznaj historie wybitnych ludzi, jak Michał Anioł, Roy Orbison, Paul McCartney, Jay-Z, Meg Ryan, Elvis Presley czy Richard Feynman i dowiedz się, jak odkryć swoje talenty i pasję.
- Już 1 000 000 sprzedanych egzemplarzy na całym świecie,
- Najnowsze badania dotyczące kreatywności, inteligencji i rozwoju,
- Ponad 50 konkretnych przykładów
Ta książka pokaże Ci w praktyczny sposób, jak odkryć swoje mocne strony i znaleźć się w swoim Żywiole.

