Twórczość, Zabawa

Arno Stern – Jak wspierać dzieci w malowaniu?

Jeśli nie pozwoli się dziecku na formułowanie tego, co je nurtuje, co zaprząta nieuchronnie jego uwagę, to traci ono zdolności. Umie w naturalny sposób robić to, co wynika z jego wewnętrznej potrzeby; wierzy wtedy w pełni w swoje umiejętności, niekwestionowane przez nikogo i niepoddawane ocenie. Dziecko wierzy w swoje własne dzieło i oddaje się zabawie całą swoją istotą.

W książce Szczęśliwy jak dziecko, które maluje  Arno Stern opowiada o zabawie malarskiej z perspektywy dziecka. Pokazuje, że rysowanie jest wynikiem naturalnej potrzeby i odbywa się według określonych, uniwersalnych praw. Zapraszamy do przeczytania fragmentu.

Dobre pomysły innych

Fragment książki “Szczęśliwy jak dziecko, które maluje” Arno Sterna

Miałem bardzo dobrych rodziców. Zawsze mnie rozumieli i wspierali, w całym moim życiu nie miałem nigdy powodu się na nich skarżyć.

Ale nie wiedzieli nic o formulacji i nie wzmacniali jej we mnie, w związku z czym nigdy nie rysowałem inaczej niż jak uczeń, starając się tworzyć swoje prace w taki sposób, by inni mnie za nie chwalili – tak samo jak starałem się o dobre oceny i wzorowe sprawowanie w szkole.

Rodzice lubili patrzeć, jak rysuję, i uważali, że mam zdolności plastyczne, ponieważ rozpoznawali to, co umiałem przedstawić. Kiedy „nie miałem pomysłu”, ojciec przychodził mi z pomocą. Sugerował mi oryginalne scenki: „Możesz narysować człowieka, który biegnie w deszczu, próbując dogonić tramwaj, a wiatr zdmuchuje mu z głowy kapelusz!”.

Czy rysunek służy do opowiadania historii? Tak się na ogół uważa. To dlatego dorośli mówią dzieciom, żeby ilustrowały to, co im się opowiada, i niektórzy uważają, że to je wzbogaca. Następnie dorosły przypatruje się uważnie ich rysunkom, żeby zobaczyć, czy zostały wiernie wykonane przez uważnych uczniów i czy nic z zaproponowanej historii nie zostało pominięte. Dobry rysunek, rysunek zbierający pochwały, to ten, który jest wierny i jest wyrazem posłuszeństwa dziecka.

Ty również mówisz: „Nie mam pomysłu. Nie wiem, co narysować!”. I dorośli – zawsze skłonni do nadużywania swojej władzy – oferują Ci wielkodusznie swoje usługi.

Zaskoczę Cię, podobnie jak zaskoczyłbym tych, którzy udzielają Ci rad: w rysowaniu nie istnieje coś takiego jak pomysły czy dobre pomysły! Powiedziano Ci, że musisz mieć pomysł – czy rysuje się pomysłami? To nie głowa dyktuje rysunek. Rozum jest tutaj dopiero na drugim miejscu.

Motywacja do zabawy leży gdzie indziej. Ta motywacja jest niewyczerpana. Dziecku nigdy jej nie brakuje. Bierze ona swój początek w głębi jego istoty i przejawia się w sposób naturalny u każdego. Nie istnieją ludzie bardziej i mniej zdolni. To kolejne błędne pojęcie.

To, co narzuca się człowiekowi w sposób spontaniczny (spontaniczny, czyli bez zewnętrznej zachęty, jako naturalna potrzeba), jest powtarzane. I w tym miejscu leży poważny problem niezrozumienia formulacji.

Uważa się, że jeśli dziecko coś powtarza, to dlatego, że brak mu wyobraźni: „To już piąty domek!”, „Narysowałeś już tyle statków! Nic innego nie potrafisz?”. Ci, którzy tak myślą, nie wiedzą, że powtórzenia są podstawą formulacji, że są one konieczne – jeśli się na nie nie pozwoli, cała zabawa na nic.

Jeśli nie pozwoli się dziecku na formułowanie tego, co je nurtuje, co zaprząta nieuchronnie jego uwagę, to traci ono zdolności.

Umie w naturalny sposób robić to, co wynika z jego wewnętrznej potrzeby; wierzy wtedy w pełni w swoje umiejętności, niekwestionowane przez nikogo i niepoddawane ocenie. Dziecko wierzy w swoje własne dzieło i oddaje się zabawie całą swoją istotą.

Ale dorośli szybko niweczą to wspaniałe poczucie dziecięcej pewności siebie. Odciągają dziecko od jego spójnego i bogatego świata, by wepchnąć je w kącik ich świata intelektualnego, złożonego z przypuszczeń i wartości względnych. Czynią z twórczego dziecka nierozgarniętą istotę, która, nie mogąc oddać się temu, co dla niej naturalne, mówi: „Nie wiem, co mam robić!”.

Musisz przestać tak myśleć. Musisz odnaleźć tę świadomość własnych możliwości, która została sponiewierana. Inni doświadczają tego samego, co spotkało Ciebie. Czy sobie z tym poradzą? Niektórym się to uda. A ja opowiem Ci, jak to się odbywa.

_____________

Szczęśliwy jak dziecko, które maluje

W książce Szczęśliwy jak dziecko, które maluje Arno Stern opowiada o zabawie malarskiej z perspektywy dziecka. Pokazuje, że rysowanie jest wynikiem naturalnej potrzeby i odbywa się według określonych, uniwersalnych praw.

Tę książkę polecamy szczególnie rodzicom, wychowawcom i nauczycielom. Dzięki niej z pewnością już zawsze będziemy patrzeć inaczej na rysunki dzieci.

  • Szczęśliwy jak dziecko, które maluje, bo czynność kreślenia daje nieskończoną przyjemność.
  • Wolny jak dziecko, które maluje, bo malując dziecko uświadamia sobie swoje możliwości.
  • Zdolny jak dziecko, które maluje, bo zabawa kreską rozwija niespodziewane umiejętności. 

– Arno Stern

Related Posts

Dodaj komentarz